sobota, 27 stycznia 2018

[New Adventure] 3. Dwa ataki w ciągu jednego tygodnia?


- Raven. Raven! Obudź się!
Głośne wrzaski Bestii wyrwały Azaratkę z transu.
- Eee... Co? Co się stało? - zapytała, jeszcze dochodząc do siebie
- Liczymy, że ty nam opowiesz.
Dziewczyna patrzyła bezradnie na przyjaciół.
Nie wiedziała co powiedzieć, nic nie pamiętała z ostatnich kilku godzin.
- Chyba odebrałam jakieś silne połączenie telepatyczne.
Przyjaciele spojrzeli na nią jak na wariatkę. "Jakie do licha połączenie? O czym ona mówi?"
- Eh, nie ważne.
- Dobra, a chociaż wiesz kto je wywołał? - zaciekawiła się stojąca tuż nad nią Gwiazdka
- Niestety nie, ale może uda mi się namierzyć. Nie przeszkadzajcie mi. - powiedziała, po czym odwróciła się napięcie i wyszła do swojego pokoju.  Reszta również wróciła do swoich zajęć.
*
Odchyliłam głowę i popatrzyłam na Terrę. Trudno określić jej minę, była taka... zdziwiona, zmartwiona, przestraszana i w ogóle.
- Coś nie tak?
- Nie, nie. Wszystko gra - odparła
- Czy aby na pewno?! - zapytałam zmartwiona
- Bo widzisz ja... - zaczęła Terra ale przeszkodził jej dzwonek do drzwi.
Wstałam, pokazując palcem aby była cicho, po czym rzucając zaklęcie iluzji na pokój (tak aby wydawało się, że nikogo w nim nie ma) poszłam otworzyć drzwi. Ujrzałam wysokiego mężczyznę o czarnych włosach i zielonych oczach.
- Trochę późno wróciłeś, gdzie byłeś? - zagadnęłam
- Nie twój interes, wracaj do pokoju. - warknął
- Jeju, coś taki nerwowy?
- Ciężki dzień.
- Taa... Weź nie przesadzaj, co własnej córce nie powiesz?
Odwrócił twarz w moją stronę. W jego oczach było widać zmęczenie i przede wszystkim kompletny brak emocji!
- O rany, no co taką minę robisz? - zdenerwowałam się - Powiedziałam coś nie tak.
- Nie, po prostu nie udało się.
Popatrzyłam na niego jak na głąba. Nie udało się? Jemu?!
- Pokonali was? - spytałam ironicznie
- Uciekli. - odparł, najwidoczniej zmęczony rozmową.
- Tobie? - zdziwiłam się
- Tak bywa, a teraz wybacz. Muszę odpocząć - powiedział, minął mnie i zaszył się w swoim pokoju.
*

Minęły już 2 godziny odkąd Raven próbowała namierzyć źródło silnego połączenia telepatycznego.
Pod drzwiami do jej sypialni zgromadziła się reszta bohaterów, niecierpliwie czekając aż ich przyjaciółka wyjdzie.
Bestii i Cyborgowi znudziło się czekanie i już mieli sobie pójść gdy nagle drzwi otworzyły się i stanęła w
nich Raven. "Zaraz pewnie zapytają się mnie czy coś znalazłam" - pomyślała. Nie myliła się gdyż od razu gdy Tytani ją zobaczyli, zaczęły się właśnie pytania tego typu:
- Odkryłaś coś?
- Co znalazłaś?
- I jak tam?
- Cisza! - uspokoiła ich - Chciałabym coś powiedzieć!
Młodzi Tytani umilkli.
- A więc... źródło zakłóceń znajduje się na wschód od Jump City. Przed trasą do Gotham City.
Młodzi herosi dopytywali się jeszcze Raven o szczegóły gdy nagle zadzwonił alarm.
To był Popielarz. Atakował centrum miasta.
- Tytani, Wio! - krzyknął Robin i wyruszyli pokonać Popielarza
*

Znowu zamknęłam się w pokoju. Dziwny ten mój tatuś. W ogóle mam dziwną rodzinkę!
Ojciec to Deathstroke, mamy nie znam.
Mój wujek, tak samo jak i ciocia, nie żyje od 5 lat, a kuzyna jakoś nigdy nie spotkałam.
Jakby tego było mało mój tato jest całkowitym przeciwieństwem swojego dawnego przyjaciela.
Jak czarny i biały.
„Ta, mam dziwną rodzinkę” - pomyślałam
- I co? Kto to był? - zapytałam ciekawa Terra
- Mój ojciec. - odparłam
- Aha, jak się nazywa??
- Nie chcesz wiedzieć... - powiedziałam i usiadłam obok niej.
Siedziałyśmy tak przez chwilę. W końcu spytałam:
- Co teraz zamierzasz zrobić?
- Sama nie wiem... Na początku muszę kogoś przeprosić. - odpowiedziała smutna
- Chodzi ci o twojego przyjaciela?
- Nie tylko, muszę przeprosić wszystkich.
- Czyli kogo? - dopytywałam się
- Młodych Tytanów.

- Azara Methrion Zintos! - Raven wypowiedziała zaklęcie i natychmiast dwa auta przygniotły Popielarza. Później Robin wystrzelił w jego stronę kilka pocisków. Cyborg dobił go jeszcze swoim działem sonicznym. Oczywiście, Tytani oderwali od przeciwnika ale ostatecznie napastnik został pokonany.
- Dobra robota. Wracajmy do domu – powiedział zmęczony walką Robin
Wszyscy się zgodzili, tylko Raven wpatrywała się jeszcze w niebo.
- Coś się stało przyjaciółko? - zapytała zmartwiona (jak zwykle zresztą) Gwiazdka. Ale nie odpowiedziała, była jak w transie. Bestia pstryknął kilka razy palcami przed jej twarzą i energicznie pomachał. Nic. Gdy w oddali słychać było syrenę policyjną i straż pożarną, Raven jakby się obudziła.
- Dobra, wracajmy – oznajmiła
- Miałam wizję – zaczęła Raven – sama nie wiem, co to było.
- To już bez znaczenia – stwierdził Cyborg – *ziewa* lepiej chodźcie już spać. Wszyscy poszli do swoich pokoi, zgasili światło i zasnęli czekając co przyniesie jutro.

Mój tato właśnie szykował się do „pracy”, ja ślęczałam jeszcze przed komputerem a Terra stała smutna na balkonie. Podeszła do mnie i zaglądała przez ramię co ja robię.
- Słuchaj, a ty w ogóle masz gdzie spać? - zapytałam
Pokręciła głową. Zaproponowałam jej więc aby dzisiaj przespała się u mnie. Zgodziła się, bo niby jaki miała wybór. Ale zapytała się czy nie będzie przeszkadzać. Odpowiedziałam, że nie bo mojego taty i tak często nie ma po nocach.
- Nie powiedziałaś mi wcześniej, jak twój ojciec się nazywa? - zapytała
- Niestety, ale nie mogę ci powiedzieć - przyznałam. - Tajemnica zawodowa. Ty przecież nie mówisz jak się NAPRAWDĘ nazywasz...
- Może... - odpowiedziała smutna.
Wstała i podeszła do okna. Wpatrywała się w zachodzące słońce. Była smutna ale nie wiem dlaczego.
Trochę jej współczułam: nie ma stałego domu, przyjaciele się od niej odwrócili (nie wszyscy, ma jeszcze mnie), no i w ogóle jest... samotna. Dołączyłam do Terry i podałam jej chusteczki. Płakała, miała wilgotne oczy.
- Co się stało? - zmartwiłam się
- To tylko... wspomnienia - siąkając nosem

Młodzi Tytani smacznie spali, nic dziwnego - była czwarta rano. Naglę Bestię obudził silny wybuch.
- Co to? To już wyspać się nie można?! - warkną wkurzony, że ktoś przerywa mu sen.
Ubrał się i zeszedł na dół, zobaczyć co się stało. Na dworze było jeszcze ciemno, co go jeszcze bardziej zdenerwowało.
Zmienił się w kota aby lepiej widzieć. Aż mu oczy wyszły na wierzch gdy zobaczył co przed chwilą wywołało wybuch.
Setki robotów Slade'a stały atakowały wierzę od zewnątrz.
- Aaa! - wrzasnął - Ratunku, wszyscy zginiemy!!! -panikował. Reszta grupy wyrosła tuż za nim jak spod ziemi.
Ich również obudził hałas, no i krzyki Bestii. Wszyscy przerażeni, Gwiazdka miała nadzieję, że to tylko zły sen
i zaraz się obudzi. Jednak to nie był sen, to działo się naprawdę.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Zostaw ślad dla przyszłych pokoleń